młodzieżowe plecaki szkolne

Tornister- nieodłączny atrybut każdego ucznia. Klasyczny, kreskówkowy, dziewczęcy, sportowy, duży, mały, niezależnie od wielkości czy typu towarzyszy dzieciom przez kilka pierwszych lat nauki w szkole a niektórym nawet przez całą edukację. Później, niektórzy, szczególnie uczennice wymieniają je na bardziej pasujące do stroju torby i torebki. Niezmiennie jednak, przez lata nauki tornistry towarzyszą dzieciom w codziennych zmaganiach ze szkołą. Ostatnimi czasy, w mediach, raz po raz wybuchają dyskusje na jeden temat. Dlaczego dzieci muszą nosić tak ciężkie tornistry? Szumu wokół całej sprawy jest wiele, ale w praktyce, zmienia się niewiele. Waga tornistrów się nie zmienia. Dlaczego tak jest? Czy nie można jakoś zaradzić temu procederowi? Z pewnością można. Ale jak na razie nikt nie wpadł na pomysł jak to zrobić, a jeżeli już, to zawsze brakuje czegoś, żeby ten pomysł skutecznie wprowadzić w życie. Tradycyjnie, na zamiarach się kończy. Przykre, ale prawdziwe. Skąd bierze się problem? Z nieroztropności osób na najwyższych szczeblach władzy i dyrektorów szkół. Wystarczyłaby odrobina zdrowego rozsądku i trochę więcej kreatywności a problem mógłby zostać rozwiązany. Wystarczyłoby stworzyć uczniom miejsce na zostawianie podręczników w szkole. Tylko tyle. A tysiące dziecięcych kręgosłupów zostałoby uratowanych przed kalectwem. Ale jak widać, to zadanie przekracza możliwości specjalistów od zarządzania i administracji, bo dzieci jak tornistry musiały nosić, tak noszą dalej. Połową nieszczęścia byłoby, gdyby musiały nosić w nich tylko podręczniki. Prawda jest jednak taka, że uczniowie są zmuszeni do noszenia miliona innych mniej lub bardziej potrzebnych rzeczy, które równie dobrze mogłyby być przechowywane w szkole. Mianowicie, mowa o kredkach, farbach, flamastrach, plastelinie i tysiącach innych rzeczy. Szkoły z reguły tłumaczą się brakiem miejsca czy funduszy, ale trudno uwierzyć w to, że zagospodarowanie kawałka przestrzeni na tego typu rzeczy jest niewykonalne. W prawdzie, część zawartości uczniowskich plecaków to także w dużej mierze ich własne fanaberie, ale nad tym powinni już panować rodzice czy opiekunowie. Tymczasem, dzieci noszą kilkukilogramowe tornistry, bo jednego dnia potrzebują zarówno podręcznika do polskiego, angielskiego i matematyki, jak i farb czy bloku na plastykę oraz stroju na wychowanie fizyczne. W zdrowym ciele, zdrowy duch, chciałoby się rzec. Widać też tutaj poważny błąd w doborze i tworzeniu podręczników. Pomysłodawcy chyba zapomnieli, że nie tworzą kolekcji, która ma stać na półce i zbierać kurz, ale ma to być zestaw podręczników, z którego będą korzystać dzieci, wątłe osobniki, które będą musiały taszczyć te opasłe tomiska dzień po dniu do szkoły. W efekcie, mamy piękne, kolorowe i na pewno bardzo mądre, ale niestety nie tylko drogie, ale też niepraktyczne podręczniki, które na pewno pomagają wyedukować się najmłodszym, ale znacznie szkodzą ich zdrowiu. Cóż zatem zrobić z tym fantem? Chwilę pomyśleć. Osoby odpowiedzialne z podejmowanie decyzji dotyczących organizacji życia szkół powinny poważnie się zastanowić co w kształceniu młodzieży jest dla nich priorytetem i wyobrazić sobie przyszłe pokolenia, z których trzy czwarte nie będzie się nadawała do pracy z powodu wad postawy. Tak więc do dzieła, ważmy plecaki i róbmy wszystko, by na nasze emerytury miał kto pracować.

Nierealny świat

W dzisiejszych czasach mamy bardzo wiele sposobów na zapewnienie sobie upragnionej rozrywki. Niektóre z nich wymagają od nas wyjścia z domu, jak choćby do kina, na kręgle czy na mecz, jednak istnieją również takie formy rozrywki, jak choćby gry kompu...

Więcej

Życie szkolne

Nie dla szkoły, lecz dla siebie samych uczymy się. Uczymy się dla życia! By sprawnie w nim funkcjonować. Tak się powszechnie mówi. O ile szkoły są nowoczesne i przyjazne swoim uczniom, życie szkolne jest kreatywne i znakomicie komponuje się z powyższ...

Więcej