kosmetyki dla niemowlaka

Albo ludzie to gatunek z natury szybkobieżny albo kultura sprawiła, że za taki można go uważać. Chodzi o to, że ludzie szybko chodzą. Jakby im za to płacono. I być może tak właśnie jest. Możliwe, że gdyby się nie śpieszyli zarobiliby mniej. Mówi się, że żyjemy w epoce braku wolnego czasu. Byłaby to ironia naszego historycznego losu. Tyle lat walki z niewolnictwem, systemem feudalnym, by nie mieć czasu na własne życzenie. Cóż, chyba Marks się zdrowo w grobie przewraca. Oczywiście, nie do końca jest tak, że życzymy sobie nie mieć czasu. Chcemy mieć i czas i pieniądz, a to raczej nie nie idzie w parze. Nieraz z różnych powodów wybieramy jest jednak pieniądz, a ten wątły czas, który jeszcze nam pozostał, spędzamy jak roślina, by się nie zmęczyć. Bo zmęczymy się w pracy. Abstrahując od jakości takiego życia (sami takie życie wybieramy, może akurat komuś ono właśnie pasuje), zastanówmy się nad konsekwencjami, jakie taki model egzystowania przynosi innym. Tymi innym, którzy znajdują się najbliżej i najbardziej są podatni na wpływy z zewnątrz, są dzieci. Gdy rodzic nie ma czasu i ochoty, dziecko zazwyczaj może liczyć na nigdy się niemęczący telewizor. Kiedyś to jeszcze nie był taki problem, bo bajek był ci u nas niedostatek. Obecnie wiadomo jak jest – istnieją programy emitujące bajki niemal non stop, specjalnie dla dzieci stworzone. Chociaż nie – nie dla dzieci. Na pewno nie dla ich dobra. Co złego może wyniknąć z oglądania telewizji w dużych dawkach już od najmłodszych lat? Psychologowie twierdzą, że dziecko, któremu ekran zastępuje innych może mieć problemy z nawiązywaniem prawidłowych relacji międzyludzkich. Ponadto istnieje jeszcze kwestia transu. Umysł ludzki wchodzi w różne stany, pracuje na różnych falach. Jednym z takich stanów jest stan transu. Niektórzy ludzie zajmujący się tematyką funkcjonowania ludzkiego umysłu twierdzą, że trans nie jest stanem specyficznym tylko dla mistyków, fakirów czy derwiszy. Jest to stan, który każdy człowiek ma parę razy na dzień. Właśnie przed telewizorem wchodzi się w trans. Warto nadmienić, że umysł jest wtedy bardziej podatny na sugestie. To by wyjaśniało tak dużą moc oddziaływania reklam. Chociaż większość z nas nie przyznaje się do podatności na hasła zasłyszane w telewizorni, przemysł marketingowy ma się nadzwyczaj dobrze, z czego można wnioskować, że nie jesteśmy jednak tak odporni na efekty jego pracy, jak nam się wydaje. My, dorośli, co dopiero dzieci, które raczej nie są przyzwyczajane do myślenia krytycznego. Można im zrobić naprawdę dużą krzywdę, pozwalając, by wierzyły, że lubią to, co pokazywane jest im na ekranie. Kiedyś, kiedy będą starsze, mogą pogubić się we własnym wnętrzu. Nie zdążą siebie poznać, przez nieustanny hałas w głowie serwowany przez bajki o międzygalaktycznych rycerzach. Może to wcale nie to, co dziecku w duszy gra, może telewizor tłumi prawdziwe ja dziecka. Mali ludzie potrzebują dobrych wspomnień, do których mogliby wracać w dorosłym życiu. Potrzebują ciepła i zainteresowania, którego maszyna, nawet jeśli by była inteligentna, nie zapewni. I nie jest do wymagana tego jakaś wielka filozofia super niań czy innych guru z show businessu. Wystarczy wspólnie spędzony czas z rodzicami, którego ani pieniądz ani szklany ekran nie zastąpi.

Czego Jaś się nie nauczy

Nie ma chyba osoby, która nie znała by starego przysłowia: „Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał”. Oczywiście przysłowie to jest nieraz powtarzane dzieciom, które niechętnie się uczą. Nie zdają sobie oni sprawy z tego, że to od ich wie...

Więcej

Wielka batalia z programem nauczania

Z biegiem czasu zmienia się wiele rzeczy, podnoszą się standardy szkół, zwiększa ilość nauczanych języków obcych, mnożą się dyskusje na wszelakie tematy, ale jednak kwestia pozostaje niezmienna- programy nauczania są wciąż szturmowo krytykowane. Jesz...

Więcej