Podrobione Adidasy

„Piekło to inni”, stwierdził kiedyś Sartre. Nietrudno się z nim zgodzić. Równocześnie niemal od razu nasuwa się myśl, że gdy innych brak, człowiek też cierpi. Historia zna przypadki ludzi uciekających na pustynie w celu odcięcia się od towarzystwa. Jest to jakiś sposób, trudno powiedzieć, czy najskuteczniejszy, jeśli kryterium skuteczności miałoby być szczęście. Żeby się przekonać, pozostaje zafundować sobie wycieczkę na Saharę. Niewielu jest takich, którzy się ekscytują na tę myśl. Większość wybiera nazwijmy to drogę środka, próbując radzić sobie z własną tożsamością i znajomymi, do których nieraz przychodzi się dostosowywać. Możliwe, że najbardziej ten problem doskwiera ludziom młodym, którzy poszukują i siebie i innych. Mówi się, że szczególnie ważna jest dla człowieka w wieku lat nastu akceptacja rówieśników. Czasem trzeba się nieźle namęczyć, żeby tę akceptację uzyskać. Problem w tym, by nie zrezygnować przy tym wszystkim z własnego ja. Człowiek dorastający nie ma sztywno ukształtowanej osobowości. Brakuje mu doświadczeń, by wiedzieć jaki jest oraz by wiedział, jaki chce być. W kulturze konsumpcyjnej wydaje się zasadną rada, by zamiast zwracać uwagę na to, czego się chce, zastanowić się, czego chce się chcieć. W poszukiwaniu akceptacji łatwo zacząć chcieć markowych butów i ubrań z metką wartą 3 ceny ubrania. Patrząc na to z boku od razu widać, że te obiekty pożądania mają tylko wartość subiektywną. Szkoda by było, żeby młodzi ludzie, w których tkwi niesamowity potencjał nie stłumiony prozą życia, marnowali się, rozbijając po galeriach handlowych. Wydaje się niestety, że firmowe buty sportowe wygrywają z poszukiwaniem siebie. Stąd bierze się naginanie własnej osobowości, potrzeb, poglądów do wymagań większości. Paradoksalnie, gonienie za oryginalnością bywa często wyrazem uciekania od pustki, jaka czyha na tych, którzy się dopasowują do wymagań ogółu. Nie jest sztuką nałożenie okularów przeciwsłonecznych zakrywających pół twarzy i przekłucie sobie języka. Taka oryginalność mieści się w nastoletnim standardzie i ma tyle wspólnego z własną tożsamością, co tunel czasoprzestrzenny z kaloryferem. Wygląda na to, że nawet gdy odnajdziemy akceptacje za cenę własnej osobowości, to w końcu to się na nas odbije. Na przykład nałogami, żeby nie szukać daleko, chociaż to wcale nie najgorsza z konsekwencji. W końcu coś w nas spyta „Gdzie miałem uciec od samego siebie?”. Z drugiej strony, poszukując siebie chyba nie należy zapominać o innych. Jesteśmy sobą zawsze w jakimś kontekście, a zakładając, że człowiek to istota społeczna, to jesteśmy sobą wśród innych. Cała zabawa na tym polega, by znaleźć z tymi piekielnymi innymi wspólny język, należący i do nich i do nas. Wspólne zainteresowania mogą być tu pomocne. Tylko znów trzeba uważać, by nie zacząć się interesować czymś, co w rzeczywistości nas nie interesuje. Nie powiem, życie jest ciekawe, więcej tu opcji niż w Simsach. Wydaje się, że najwyżej punktowane jest bycie sobą i bycie z innymi. Jednoczesne. Cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo. Za to na pewno nienudno.

Wychowanie dzieci

 Często można usłyszeć stwierdzenie, iż dziecko jest wychowywane bezstresowo. Interpretacje tego określenia mogą być zgoła różne, nie mniej jednak najczęściej fakt ten oznacza, iż dziecko staje się przysłowiowym pępkiem świata. Od dawna wiadomo, że...

Więcej

Podręczniki szkolne

Szkoła jest nieodłącznym elementem każdego z nas, wszyscy musieliśmy przebrnąć przez nią, a niektórzy są w trakcie lub dopiero mają to przed sobą. Szkoła ma poszerzyć naszą wiedzę, dzięki czemu będziemy mądrzejsi i dostaniemy się na wymarzone studia,...

Więcej