Proszę mnie nie numerować!

Odwieczny problem z mobilizowaniem człowieka do ruszenia się z miejsca, został rozwiązany. Przynajmniej w jednym miejscu we wszechświecie – w szkole. Co prawda nie działa nienagannie i nie na wszystkich, ale na większość zdecydowanie tak. Gdyby mu się przyjrzeć z boku, to wydaje się nieprawdopodobnie dziwny. Polega na przyporządkowywaniu numerów ludziom, (z zasady) w zależności od tego, jak dobrze opanowali oni pamięciowo pewien materiał, bądź jak sobie radzą ze stawianym przed nimi zadaniem. W Polsce przykładowo numer 1 koresponduje m. in. z nieznajomością twierdzenia Pitagorasa czy daty wybuchu powstania listopadowego. Cały wdzięk tego systemu numerycznego tkwi w tym, że tak urzekł ucznia i jego rodziców, że ci już nie martwią się specjalnie lukami w wiedzy, ale faktem istnienia w przestrzeni dziennika numeru „ndst”. Bo kogo łatwiej będzie znaleźć – człowieka ubolewającego nad tym, że zapomniał ile elektronów ma atom tlenu, czy takiego, który żałośnie kiwa się nad dwóją z kartkówki z chemii. Tak, ludzie to niezwykłe stworzenia. Jak pisał Remarque – potrafią „przerzucać tęcze snów ponad szarym niebem faktów”. Tylko że Remarque miał na myśli, że to miłość jest powodem, dla którego ludzie nabierają takich specyficznych umiejętności. Jak widać, nie tylko miłość sprawia, że widzimy świat innym niż prawdopodobnie jest. Oprócz miłości takie działanie wykazuję jeszcze oceny. Pełen romantyzm. No dobrze, obserwacje poczynione, teraz zastanówmy się, co takiego oceny mają w sobie, że wywołują tyle emocji. Wygląda na to, że to mianowicie, iż porządkują ludzi od najlepszych do najgorszych. Jako że szkoła w Polsce jest obowiązkowa, to praktycznie każde dziecko musi zająć jakieś miejsce w tym ocenowym porządku. Mając to na uwadze, mniej istotne staje się, dlaczego ludzie z jedynką są gorsi od ludzi z piątką. Nie stworzono bowiem kilku równoległych systemów oceniania obowiązujących na tak dużą skalę. Istnieje jeden i zaczyna być on systemem uniwersalnym. Można mieć swoje poglądy na to, kogo uważamy za lepszego, a kogo za gorszego, jednak powszechnie istnieje ta ocenowa norma, która akceptowana jest przez większość. Zdaje się to być przyczyną tak nieproporcjonalnie dużego przywiązywania wagi do stopni. Tym samym wyrządzana jest krzywda nie tylko ludziom z przewagą numerów bliższych zeru, ale także uczniom piątkowym. Zatracony gdzieś w tym wszystkim zostaje sens całej nauki, a i warunki, jakie trzeba spełnić, by być człowiekiem porządnym sprowadzają się do pamięciówki czy odrabiania pracy domowej. Już nie wspominając o tym, że coraz rzadziej myśli się nad tym, dlaczego akurat taka praca domowa zastała zadana i dlaczego akurat tę umiejętność trzeba opanować, by w rankingu znaleźć się na wyższym miejscu. Chyba źle jest zapominać o tym, że oceny, to tylko zwykłe numery, którym ludzie współcześni z pewnych powodów hołdują. Tak jak kiedyś w starożytnym Egipcie hołdowali zwykłym kotom.

Współczesność dzieci

W dzisiejszych czasach dzieci mają dużo lepiej niż ich rodzice kiedy dorastali. Obecnie wszystko o czym tylko zamarzą jest w zasięgu ich ręki. Szkoła wygląda całkiem inaczej niż kiedyś, jest bardziej przyjazna niż kiedyś.. Nauczyciele zachowują się i...

Więcej

Prawdziwy autorytet

Dzisiejszym dzieciom czy już starszym nastolatką brakuje prawdziwego autorytetu, na którym mógłby się wzorować. W dzisiejszym natłoku wszelakich informacji nie ma kogoś kto mógłby posłużyć za przykład. Rodzice ciągle pracują, nie ma ich po kilkanaści...

Więcej