Jak szkoły uczą języków obcych?

Znajomość jednego, a właściwie teraz to już kilku języków obcych jest niezbędna w rozwijaniu swojej kariery w praktycznie większości zawodów. Nic więc dziwnego, że szkoły i rodzice kładą coraz większy nacisk na to, by dzieci i młodzież posiały znajomość co najmniej jednego języka obcego w jak największym stopniu. Zdawać by się mogło, że skoro szkoła zapewnia naukę jednego czy dwóch języków, to rodzice mają już ten problem z głowy. Nic bardziej mylnego. Każdy, kto próbował uczyć się języka w szkole, wie jak to wygląda. Po pierwsze i najważniejsze, dwie czy trzy godziny, czyli trzy razy po czterdzieści pięć minut, czyli w praktyce po czterdzieści, to zdecydowanie za mało by nauczyć się języka dobrze, nawet na poziomie podstawowym. Po drugie, nauka w szkole odbywa się z reguły albo z całą klasą, albo z jej połową, a jednak nawet piętnaście osób to zbyt wiele na grupę językową. Z kilku powodów. Przede wszystkim, ciężej dostosować poziom zajęć, a i zbyt dobra większość grupy czy zbyt słaba to jednak dość duży problem. Ciężej prowadzi się lekcję, mniej szansy na ćwiczenie tych umiejętności, które w języku są najważniejsze, czyli mówienie czy prowadzenie konwersacji. Z reguły mówi się, że aby nauka języka była efektywna, w grupie powinno być maksymalnie pięć- sześć osób, oczywiście bez porównania do zajęć indywidualnych. Niestety, Niestety naszym kraju realia są takie, a nie inne, szkół nie stać na wprowadzenie takich zmian, by grupy uczniów były mniejsze. Po trzecie, większość lekcji odbywa się za pomocą metod, które nie zachęcają bynajmniej do nauki. Przeważnie nauczyciele realizują podręcznik, przygotowują do matury, tym samym ograniczają możliwości uczniów do właściwego nauczenia się języka. Program wymaga od ucznia umiejętności pisania listu formalnego czy prywatnego, rozprawki lub opisu, a jak wiadomo, takie umiejętności są nieprzydatne w ogóle albo przydatne tak szczątkowo, że i bez nich można sobie poradzić. Twórcy programów nauczania zapomnieli, że w języku chodzi przede wszystkim o komunikację, rozumienie ze słuchu i wyrażanie swoich myśli w odpowiedni sposób. Tymczasem w szkołach na mówienie poświęca się bardzo mało czasu, a jeżeli już dochodzi do tego typu zajęć, to z reguły uczniowie rozmawiają między sobą a zweryfikowanie tego, poprawianie błędów jest bardzo trudne a wręcz graniczące z niemożliwością. Norma jest lekcja, na której tłumaczy się gramatykę, robi ćwiczenia, tłumaczy tekst a w domu wkuwa słówka. Kiepski to sposób na poznanie języka, na jego efektywną naukę, chociaż, lepiej tak niż w ogóle, chciałoby się rzec. Nic więc dziwnego, ż rodzice, których stać na to, posyłają swoje dzieci na pozaszkolne lekcje języków, do prywatnych szkół czy na indywidualne lekcje. W konsekwencji, tacy uczniowie przewyższają umiejętnościami tych uczniów, którzy mogą pozwolić sobie tylko na lekcje w szkole, powstaje różnica w poziomie nauczania, jeszcze głębsza niż pierwotnie, tym samym, albo uczniowie słabsi muszą nadganiać sami, albo ci lepsi, muszą spowolnić i nic nie robić na lekcjach, by uczyć mogli się ci mniej zaawansowani. To absurdalne. Niestety, prawdziwe. Do nauki języków obcych w naszych szkołach, w większości przypadków, nie ma warunków. Nie można jednak nie zauważyć jednej rzeczy, dla chętnego, nic trudnego i jeżeli się chce, to z pewnością można, i w takich warunkach.

Liceum – bać się, czy nie?

Zakończenie nauki w gimnazjum i rozpoczęcie nauki w liceum, to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu młodego człowieka, które często połączone jest z dużym stresem. Wiąże się z tym także zmiana szkoły, zmiana nauczycieli i nowi koledzy. Wraz z tym...

Więcej

Czego Jaś się nie nauczy

Nie ma chyba osoby, która nie znała by starego przysłowia: „Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał”. Oczywiście przysłowie to jest nieraz powtarzane dzieciom, które niechętnie się uczą. Nie zdają sobie oni sprawy z tego, że to od ich wie...

Więcej