Sztuka okiem nauki

Człowieka wywyższa się ponad inne gatunki organizmów żywych między innymi dlatego, że zdolny jest do tworzenia kultury, której wisienką na torcie jest sztuka. Trudno zaprzeczyć, że na widok niektórych dzieł sztuki dzieją się z nami niezwykłe rzeczy, począwszy od prozaicznie opuszczonej szczęki po nienazwane przeżycia estetyczne. Co leży u podstaw tak znamiennych reakcji na rzeczy piękne? I co znaczy, że piękne? Nieraz mówi się, że człowiek utalentowany jest obdarzony boską iskrą, dzięki której jest w stanie tworzyć prawdziwą sztukę. Rzeczywiście, boskość byłaby dobrym wytłumaczeniem dla tak silnych emocji wzbudzanych przez twórczość artystów. Wytłumaczenie to jednak nie jest satysfakcjonujące dla wszystkich. Na przekład dla niektórych przedstawicieli neuronauki. Poszukiwali oni wyjaśnień fenomenu sztuki, które byłyby spójne z teorią ewolucji i nie wybiegały za wysoko w niebo. Trzeba im przyznać, że coś nie coś znaleźli. Otóż doszli między innymi do wniosku, że to co uważamy w sztuce za piękne, koresponduje z pewnymi ewolucyjnie zaprogramowanymi ideałami dotyczącymi na przykład proporcji czy barwy. Wiadomo, że do osiągnięcia sukcesu reprodukcyjnego potrzeba zdrowych rodziców, posiadających geny umożliwiające potomstwu rozmnażanie. Nasi przodkowie raczej nie mieli pojęcia o istnieniu DNA, za to ich system percepcyjny funkcjonował być może lepiej od naszego (spaczonego np. godzinami spędzanymi przed komputerem). Widzieli zatem nieźle. Może nieświadomie, ale jednak wychwytywali oznaki zdrowia, szczególnie u płci przeciwnej. Możliwe, że zdrowe ciała i ich specyfika, były tym, co ukształtowało zmysł estetyczny naszych przodków. Ci, którzy wybierali na partnerów osoby zdrowe, zapewniali sobie większe szanse na utrwalenie genów. A do wyboru zdrowych małżonków mogło skłonić upodobanie piękna, jakie dziś nam towarzyszy podczas podziwiania obrazów w galeriach sztuki. Jednak zwykłe oznaki zdrowia to jeszcze nie wszystko. Wydaje się, że mamy (i nie tylko my – ludzie) zapisane genetycznie wzorce dotyczące wyglądu naszego ciała. To by tłumaczyło, dlaczego pewne schematyczne rysunki mogą się nam wydawać piękne, mimo że dalece odbiegają od rzeczywistości. W istocie mogą one oddawać to, co dla owych wzorców najistotniejsze, powiedzmy – kluczowe proporcje. Podobnie, gdy mamy do czynienia z nienormalnie szczupłymi i jednocześnie zaokrąglonymi rzeźbami kobiecymi, jesteśmy skłonni do świadczenia o ich pięknie. Widocznie w nich doszły do głosu ideały zakodowane w naszym genomie. Koncepcję genetycznie zaprogramowanych wzorców wspiera odkrycie pewnego badacza, który prowadził eksperymenty z jednym z gatunków mew. Pisklęta tego gatunku uderzają w dziób rodzica, w celu otrzymania pokarmu. Badacz o którym mowa stwierdził, że jeden ze stworzonych przez niego modelów dzioba cieszył się większą popularnością wśród piskląt niż dziób prawdziwej mewy. Prawdopodobnie był to model odpowiadający mewim genetycznym wzorcom dotyczącym idealnego dzioba. Analogicznie u ludzi tworzone są modele korespondujące z widzimisię kodu genetycznego i te właśnie modele nazywa się sztuką. Tak przynajmniej mogą twierdzić niektórzy naukowcy.

Płytoteka nadwrażliwców

W oczekiwaniu na nową płytę Magdy Umer- osobom, które do tej pory nie miały okazji z różnych względów przyjrzeć się bliżej wcześniejszym dokonaniom Artystki, polecamy tryptyk płytowy wydany przez firmę Pomaton Emi. Niegdyś wszystkie 3 albumy dostępne...

Więcej

Dlaczego nastolatki uciekają z domu?

Bycie na tzw. „gigancie” to temat przewodni wielu książek i filmów, niestety nie jest to wyłącznie fikcja literacka czy filmowa, to samo życie. Co roku ogromna ilość nastolatków, co raz młodszych, szczególnie w okresie wakacyjnym, opuszcza stałe miej...

Więcej