Umysł własnoręcznie zaprogramowany

W epoce wszędobylstwa maszyn niewiele pozostało rzeczy, które ustrzegły się przed kontekstem skomputeryzowania. Nasz umysł nie jest wyjątkiem od tej reguły. Niegdyś zwany duszą, boską cząstką w cielesnym prochu marnym, dziś porównywany do oprogramowania mózgu. Może mniej to romantyczne, jednak prowadzi do interesujących refleksji. Skoro bowiem oprogramowanie komputera można zawsze wymienić, to czy przypadkiem z umysłem nie jest podobnie? Wydaje się, że jest. Wydaje się, że umysł człowieka ma opcję własnego przeprogramowania. Prawdopodobnie da się przeprogramować umysł własnoręcznie np. za pomocą praktyk medytacyjnych. Medytacja to trochę hasło-worek, może nazbyt obszerne. Mieszczą się w nim bowiem tak odmienne techniki postępowania z umysłem jak zazen, joga, medytacja chrześcijańska czy tai chi. Zazwyczaj medytację kojarzymy jednak z koncentracją uwagi na jakimś punkcie, wyobrażeniu, dźwięku. Pozwala ona osiągnąć odprężenie jak również, jeśli chodzi o medytację opartą na wizualizacji, poprawę sprawności organizmu. Przeprowadzone zostały badania, które polegały na porównaniu sprawności spostrzegania osób medytacyjnie wprawionych z grupą kontrolną. Okazało się, że ci pierwsi radzili sobie lepiej w zauważaniu szybko następujących po sobie cyfr, zużywając przy tym mniej energii od pozostałych uczestników eksperymentu. Efektami medytacji stwierdzonymi w innych eksperymentach są też m.in.: niższe ciśnienie krwi, niższy poziom lęku, lepsze samopoczucie, poprawa zdrowia szczególnie jeżeli chodzi o choroby sercowe (nie należy jednak zapominać o negatywnych skutkach medytacji, o których również istnieją doniesienia). W badaniach zaś, w których uczestniczyli japońscy mistrzowie zen dowiedziono nieulegania przez nich habituacji. Jeśli jednak brakuje cierpliwości koniecznej do medytowania, a za to dysponuje się kapitałem, to w celu wprowadzenia innowacji w umysłowym oprogramowaniu można zainwestować w komorę deprywacji sensorycznej. Rzecz skonstruował amerykański psycholog John C. Lilly. Urządzenie to do minimum sprowadza bodźce zmysłowe odbierane przez człowieka: temperatura w komorze dopasowana jest do temperatury skóry, zapewniona jest izolacja akustyczna, panuje ciemność, a ciało unosi się w roztworze wody i soli. Skutki korzystania z tego wynalazku to relaksacja, usuwanie z organizmu adrenaliny i kortyzolu, pobudzenie wydzielania endorfin, pozytywne efekty w walce z bezsennością, poprawa koncentracji i inne. Zarówno więc medytacja jak komora deprywacji sensorycznej poprzez regulacje procesów nabywania informacji i myślenia wpływa na dalsze funkcjonowanie umysłu, a co za tym idzie – mózgu i organizmu. Umysł – czy to jako analogon komputerowego oprogramowania, czy też niekoniecznie – jest podatny na przekształcenia. Powyższe dwa przykłady, to tylko przykłady. Metod pracy nad sobą znaleźć można dużo więcej. Oczywiście, pozostaje pytanie o granice możliwej zmiany własnego umysłu i o jej skutki. Trzeba pamiętać, że nie każda zmiana jest zmianą na lepsze. Z drugiej strony rezygnacja z rozwoju z racji obawy przed negatywnymi konsekwencjami również szczególnie dobrze się nie prezentuje. Cóż, faktem jest, że możliwości mamy wiele. Pozostaje się odpowiednio nimi posłużyć.

Tania rozrywka dla wielbicieli gokartów

Nie wiesz czym się zając w sobotnie lub niedzielne popołudnie? Istnieje wiele rozrywek, na które poświęcić możesz czas w gronie rodziny lub znajomych. Dla wszystkich spragnionych aktywnego wypoczynku polecić możemy rozrywkę na torze gokartowym. W ost...

Więcej

Dziecko a rozwód rodziców

Decyzja o rozwodzie nigdy nie jest łatwa i prosta, jednak w niektórych przypadkach bywa konieczna. Bardzo często zdarza się, że właśnie wtedy zaczynamy mieć kłopoty z naszymi dziećmi. Psychologowie dowodzą, że bijatyki w których bierze udział nasze d...

Więcej