Zestaw płyt o Kultowej dekadzie lat 80-tych

Nareszcie, po wielu latach, został doceniony wkład polskiego rocka w rozwój muzyki krajowej. Przegląd to bardzo różnorodny i niewymagający jakichkolwiek podrasowań czy uzupełnień. Wiadomo, że większość po raz pierwszy zauroczonych tym zestawem prawdopodobnie będzie chciała zapoznać się z regularnymi dokonaniami dyskograficznymi artystów, znajdujących się na tej składance, ale to chyba oczywiste. Dla tych, którzy pamiętają czasy buntu i wielkiej rozpierduchy w Polsce będzie to doskonały powrót do lat młodości. Zestaw traktuję jako esencję, wstęp do zapoznania się z dalszymi dokonaniami artystów, bo powiedzmy sobie szczerze w dorobku m.in. takich gwiazd jak Maanam, Lady Pank czy De Mono znajduje się o wiele więcej hitów wywierających wpływ na kształtowanie pokoleń, którym przyszło żyć i dojrzewać w czasach wielkiej przemiany, Solidarności, stanu wojennego. Wtedy społeczeństwo trwało w beznadziei, walcząc o uwolnienie się spod władzy komunistycznej, na półkach sklepowych głównym towarem był ocet, młodzież jeździła na koncerty do Jarocina, gdzie wiele ówczesnych indywidualności rockowej sceny stawiało swoje pierwsze kroki na profesjonalnej scenie. Polski rock tamtych czasów budził skrajne emocje - od miłości do nienawiści. Szczególnie krytykowali ów styl polscy jazzmani. Do dziś legenda głosi, że Zbigniew Namysłowski rwał sobie włosy z głowy tuż przed nagraniem solówek do piosenek Maanamu. Fani Lady Pank i Republiki na szkolnych korytarzach toczyli ze sobą boje o to, który zespół jest lepszy, wypisywali w zeszytach teksty piosenek, chełpili się autografami umieszczonymi w dowodach osobistych. Pomimo szarości panującej na ulicach muzyka dostarczała emocji, ubarwiała monotonię codziennych spraw, a może po prostu społeczność uciekała w nią przed absurdalną prozą życia? Nigdy wcześniej ani też nigdy póżniej muzyka nie wywarła takiej presji na losy naszego narodu. Lata dziewiećdziesiąte to już trochę inna bajka. Nastał kapitalizm. Zachłysnęliśmy się wolnością sprowadzoną do importowanych jogurcików sprzedawanych na łóżkach polowych, bodajże w każdym polskim mieście. Rock stał się bardziej łagodny, uległ skomercjalizowaniu większemu niż kiedykolwiek przedtem, co nie znaczy, że artyści tej dekady byli do niczego. Poziom był różny, listy przebojów opanowali Chłopcy z Placu Broni, Perfect reaktywowany bez Hołdysa czy też nieśmiertelny Kazik z Kultem tudzież solo. Żywiołowość, prawda i szczerość przekazu to główne atuty tej płyty. Pytanie: czy w dobie sezonowych plastikowych gwiazdek ta muzyka ma szansę się obronić? Myślę, że tak. Lata 80-te niekoniecznie muszą kojarzyć się z siermiężną elektroniką zespołu Kombi oraz kiczem spod znaku Papa Dance, chociaż te zespoły poniekąd także zapisały się w historii tamtych czasów. Szkoda, że dzisiejsi artyści nie piszą przebojów z werwą i nerwem podobnym do tego, który ugruntował pozycję muzyki lat 80-tych jako najbardziej autentyczną oraz najciekawszą pod względem eksperymentów. Wielu artystów mogłoby na bazie dawnej estetyki stworzyć równie monumentalne rzeczy, zamiast dalej bez sensu brnąć w zimną elektronikę.

Rodzinne wycieczki

W natłoku codziennych zajęć ludziom zazwyczaj brakuje czasu dla rodziny. W wielu przypadkach najczęstszą okazją do rodzinnych spotkań są święta, nie mniej jednak dorośli zazwyczaj starają się w tym czasie odpocząć fizycznie, pozostawiając dzieciom wo...

Więcej

Czy łatwo być kobietą myśliwym?

Kobiety udzielające się w łowiectwie cieszą się ogromnym autorytetem wśród swoich ojców, którzy z początku nie bardzo wierzą w intensywność pasji swych córek, twierdząc, że za moment im przejdzie. Panowie w dalszym ciągu widzą swoje córki w roli gosp...

Więcej